Tabela rozmiarów odpowiada na jedno pytanie: czy zmieścisz się na tym rowerze. Nie odpowiada na drugie, dużo ważniejsze — czy po trzech godzinach nadal będziesz chciał na nim jechać. Dlatego dwie osoby o identycznym wzroście wyjadą ze sklepu na rowerach w różnych rozmiarach i obie będą miały rację.
Producenci podają tabele, bo muszą podać cokolwiek. Litera na ramie opisuje przede wszystkim wysokość rury podsiodłowej, a akurat ten wymiar ma dziś najmniej wspólnego z tym, jak siedzisz — przy ramach z mocno opadającą górną rurą (sloping) różnice między rozmiarami robią się w tym miejscu niewielkie.
Wzrost to jedna zmienna, a potrzebujesz trzech
Przy tym samym wzroście długość nóg i tułowia potrafi się różnić o kilka centymetrów. Dłuższe nogi i krótszy tułów oznaczają wyżej ustawione siodło i krótsze sięgnięcie do kierownicy. Odwrotny układ oznacza niższe siodło i dłuższy mostek.
Trzecia zmienna to gibkość. Tę samą pozycję jeden rowerzysta utrzyma bez wysiłku przez dwie godziny, a drugi po dwudziestu minutach poczuje ją w lędźwiach. Gibkość zmienia się zresztą w czasie: ustawienie dobrane po sezonie regularnej jazdy bywa po zimowej przerwie dla tej samej osoby zbyt agresywne — kierownica wypada wtedy za nisko.
Reach i stack mówią więcej niż litera na ramie
Porównywanie rozmiarów między markami zawodzi, bo każdy producent rysuje ramę inaczej. Ratują to dwie liczby z tabeli geometrii.
Reach mówi, jak daleko sięgniesz do kierownicy — mierzy się go poziomo, od suportu do górnej krawędzi główki ramy. Rowery dwóch marek, oba opisane jako „M”, potrafią różnić się tą liczbą o dwa centymetry, a to czuć od pierwszego kilometra.
Stack mierzy tę samą parę punktów w pionie i mówi, jak wysoko rama pozwala poprowadzić kierownicę, zanim sięgniesz po podkładki i mostek. W tej samej tabeli znajdziesz też kąt rury podsiodłowej — to on decyduje, gdzie nad suportem wypada twoje biodro, a więc jak rozkłada się ciężar między siodło a dłonie.
Inna jazda, inne liczby w tabeli
Ten sam rowerzysta na rowerze do dojazdów potrzebuje wyższego stacku i krótszego reachu niż na maszynie, na której pokonuje dystanse powyżej stu kilometrów. Na gravelu używanym w terenie sensowna jest pozycja pośrednia, bo część czasu spędzasz, stojąc na pedałach. W maratonach MTB liczy się zachowanie roweru przy przenoszeniu ciężaru za siodło — dlatego geometria tej kategorii od lat idzie w stronę dłuższego reachu i krótszego mostka.
Najpierw ustal więc, jak jeździsz, a dopiero potem szukaj rozmiaru. Odwrotna kolejność kończy się rowerem, który pasuje do tabeli i do nikogo więcej.
Najpewniej sprawdzisz to, przymierzając dwa sąsiednie rozmiary tego samego modelu i przejeżdżając na każdym choćby kilkaset metrów — tabela tego nie zastąpi. Jeśli chcesz pójść dalej niż przymiarka, część sklepów prowadzi bike fitting — Row Mix, sklep rowerowy w Krakowie przy ul. Życzkowskiego 5, wykonuje pomiar w studiu BG Fit.
Rama jest punktem wyjścia, nie końcem regulacji
Po wyborze rozmiaru zostaje kilka elementów, które zmieniają pozycję bardziej, niż się zwykle zakłada. Mostek krótszy o dwa centymetry zmienia nie tylko zasięg, ale i prowadzenie — przednie koło reaguje szybciej. Najtańszą korektą wysokości kierownicy są podkładki, ale ich zapas kończy się razem z długością kolumny sterowej widelca.
Siodło dobiera się szerokością do rozstawu guzów kulszowych, nie do masy ciała, a kierownicę — do barków. O długości korb myśli się najrzadziej, choć przy niskim wzroście to ona rozwiązuje problem, którego nie usunie samo ustawienie siodła.
Trzy sygnały, że rower jest źle dobrany
Drętwiejące dłonie oznaczają zbyt duży ciężar przeniesiony na ręce, zwykle przy za długim reachu albo za nisko ustawionej kierownicy. Przesunięcie siodła do przodu skraca sięgnięcie, ale przenosi ciężar jeszcze bardziej na dłonie, więc pogłębia problem, przy okazji psując ustawienie kolana nad osią pedału. Ból karku i barków ma podobne źródło: pozycja wymusza nadmierne unoszenie głowy, co przy ramach z niskim stackiem dotyka zwłaszcza osób przesiadających się z roweru miejskiego na szosowy.
Ból przedniej strony kolana bierze się najczęściej ze zbyt niskiego siodła albo z ustawienia go za daleko z przodu. Akurat to poprawia się bez zmiany roweru, ale objaw wart jest sprawdzenia od razu, bo narasta z każdym przejechanym kilometrem. Gdy wszystkie trzy występują naraz, sprawy nie rozstrzygnie już klucz imbusowy w piwnicy.
Co zrobić, zanim kupisz
Zapisz swoje wymiary: wzrost, wysokość krocza, długość tułowia i ramienia. Wypisz trzy modele, które rozważasz, i porównaj ich reach oraz stack, a nie rozmiary. Ustal realny dystans. Sprawdź, po jakiej nawierzchni jeździsz na co dzień. Dopiero z tym zestawem danych przymiarka ma sens — zwłaszcza w sklepie takim jak krakowski Row Mix, który prowadzi również bike fitting.
Rower dobrany w ten sposób kosztuje jedną wizytę i godzinę więcej. Zwraca się przy pierwszym dłuższym wyjeździe, na którym nic nie boli i nie trzeba szukać wymówki, żeby zawrócić.
