Podczas weekendowej wycieczki ze znajomymi szybko przekonałem się, że mój dotychczasowy rower nie radzi sobie poza równym asfaltem. Na pierwszym dłuższym podjeździe zabrakło mi lżejszego przełożenia, na piaszczystym odcinku wąskie opony traciły przyczepność, a podczas zjazdu każdy kamień i korzeń mocno odczuwałem w dłoniach. Pozostali jechali dalej, a ja coraz częściej zwalniałem albo prowadziłem rower. Po tej trasie uznałem, że potrzebuję modelu stworzonego z myślą o lesie, szutrze i nierównej nawierzchni.
Pierwsza trudniejsza trasa pokazała, czego brakuje mojemu rowerowi
Największy problem pojawił się na podjazdach. Zakres przełożeń był zbyt mały, dlatego szybko traciłem rytm i musiałem wkładać znacznie więcej siły niż pozostali. Na luźnym piachu tylne koło zaczynało się ślizgać, a podczas pokonywania korzeni rower podskakiwał i trudno było utrzymać obrany tor.
Sztywna konstrukcja przenosiła każde uderzenie na nadgarstki i ramiona. Na zjazdach brakowało mi stabilności, więc zamiast patrzeć dalej na trasę, skupiałem się na omijaniu każdej większej nierówności.
Nie potrzebowałem sprzętu do skoków ani bardzo stromych szlaków. Chciałem jednak, żeby nowy rower górski pozwolił mi swobodnie jeździć po lesie, szutrowych drogach i łatwiejszych podjazdach. Ważne były szersze opony, amortyzowany widelec, odpowiedni rozmiar ramy i przełożenia dopasowane do zmiennego nachylenia.
Najpierw określiłem, gdzie i jak będę jeździć
Zanim zacząłem przeglądać konkretne modele, zastanowiłem się, jak rzeczywiście będę korzystać z nowego sprzętu. Planowałem głównie weekendowe trasy leśne, drogi szutrowe, krótkie podjazdy i okazjonalne dojazdy po asfalcie. Nie zamierzałem startować w zawodach ani jeździć po bardzo technicznych szlakach. Rowery MTB (górskie) różnią się kołami, materiałem ramy, osprzętem i przeznaczeniem. Zacząłem więc sprawdzać, które rowery górskie pasują do mojego wzrostu, doświadczenia i rodzaju tras.
Koła 26 cali wydawały się łatwiejsze do manewrowania, natomiast koła 29 cali lepiej przetaczały się przez nierówności i dawały większą stabilność. Porównując rowery mtb, zwracałem też uwagę na ramę. Aluminium oznaczało zazwyczaj niższą masę, a stal pojawiała się częściej w prostszych i cięższych konstrukcjach. Ważny był również amortyzator przedni, liczba przełożeń i rozmiar ramy. Pierwszy rower mtb miał być przede wszystkim wygodny, przewidywalny i dopasowany do rekreacyjnej jazdy.
Pięć rowerów MTB, które porównałem przed zakupem
Na Allegro zacząłem od szerszego wyszukiwania, a potem ograniczałem wyniki według wielkości kół, rozmiaru ramy, materiału i amortyzacji. Hasło rower mtb allegro pomogło mi znaleźć zarówno proste modele rekreacyjne, jak i konstrukcje z lepszym osprzętem. Wracałem też do kategorii z rowerami MTB, żeby zestawiać modele o podobnych parametrach. Odrzuciłem modele z ramą niedopasowaną do mojego wzrostu oraz zbyt ciężkie konstrukcje. W ten sposób wybrałem pięć produktów, którym chciałem przyjrzeć się dokładniej.
Pierwszym modelem był ROWER GÓRSKI MTB 26 ROMET JOLENE 6.0 SHIMANO ALU OŚWIETLENIE STOPKA GRATIS. Zwróciłem uwagę na aluminiową ramę, koła 26 cali, osprzęt Shimano i dodatkowe wyposażenie. Mniejsze koła mogły ułatwiać manewrowanie na węższych ścieżkach, ale musiałem sprawdzić dopasowanie całej konstrukcji.
Następnie porównałem MĘSKI ROWER GÓRSKI MTB SHIMANO 29 CALI DUŻY LEKKA ALUMINIOWA RAMA 21 CALI. Koła 29 cali dobrze pasowały do dłuższych tras i nierównego podłoża, a aluminiowa rama ograniczała masę. Rama 21 cali była jednak duża, dlatego dokładnie sprawdziłem zalecany wzrost użytkownika.
Trzecim modelem był Rower górski MTB ATTABO ALPE 1.0 17″ Lekki Aluminium Shimano Altus Suntour. Aluminiowa rama, osprzęt Shimano Altus i amortyzator Suntour tworzyły zestaw pasujący do rekreacyjnej jazdy po lesie. Rama 17 cali wydawała się bliższa moim potrzebom.
Później sprawdziłem ROWER GÓRSKI MĘSKI KOŁA 29 STALOWY MTB 170-180cm 21 BIEGÓW. Koła 29 cali i deklarowany zakres wzrostu wyglądały odpowiednio, ale stalowa rama oznaczała większą masę. Zastanawiałem się, czy niższa cena rekompensuje trudniejsze przenoszenie roweru.
Na końcu przeanalizowałem ROWER GÓRSKI MTB SHIMANO 18 BIEGÓW ZMORTYZATORY 26” BIDON BŁOTNIKI. Model miał koła 26 cali, 18 przełożeń oraz kilka dodatków. Nie chciałem jednak wybierać wyłącznie ze względu na wyposażenie, dlatego porównałem przede wszystkim ramę, amortyzację i podstawowe elementy
Po sprawdzeniu wszystkich modeli zestawiłem materiał ramy, wielkość kół, zakres przełożeń, osprzęt, masę i opinie użytkowników. Szczególnie uważnie czytałem komentarze dotyczące montażu, regulacji przerzutek i rzeczywistego dopasowania rozmiaru.
Po porównaniu rozmiarów i osprzętu wybrałem konkretny model
Najważniejsze było dla mnie dopasowanie ramy do wzrostu oraz stabilność na nierównej nawierzchni. Zależało mi na aluminiowej konstrukcji, przednim amortyzatorze i przełożeniach, które ułatwią pokonywanie podjazdów. Dodatki miały znaczenie drugorzędne.
Po porównaniu pięciu modeli wróciłem do kategorii http://allegro.pl/kategoria/rowery-mtb-gorskie-16483, jeszcze raz sprawdziłem rozmiar ramy, koła, osprzęt i opinie, a następnie wybrałem rower najlepiej dopasowany do mojego wzrostu oraz planowanych tras, dodałem go do koszyka i złożyłem zamówienie.
Pierwsza jazda pokazała, czy dobrze dobrałem rozmiar i koła
Po złożeniu roweru najpierw ustawiłem siodełko, sprawdziłem ciśnienie w oponach, hamulce i przełożenia. Przejechałem też kilka kilometrów po spokojnej drodze, żeby przyzwyczaić się do pozycji.
Pierwszą leśną próbę zaplanowałem na łatwej trasie. Już na początku zauważyłem różnicę. Szersze opony stabilniej prowadziły się na piasku, a amortyzator ograniczał uderzenia odczuwane wcześniej w dłoniach. Korzenie nadal wymagały uwagi, ale nie musiałem gwałtownie hamować przed każdym z nich.
Największą zmianę odczułem na podjeździe. Zamiast wciskać pedały z całej siły, wcześniej zmieniłem przełożenie i utrzymałem spokojniejsze tempo. Po raz pierwszy przejechałem cały odcinek bez schodzenia z roweru. Właściwie dobrana rama pozwalała też zachować wygodniejszą pozycję. Nie musiałem nadmiernie wyciągać rąk do kierownicy ani przesuwać się na siodełku, żeby utrzymać kontrolę.
Na kolejnej wspólnej trasie nie zostawałem już z tyłu
Kilka tygodni później wróciłem ze znajomymi na podobną trasę. Przed pierwszym podjazdem odpowiednio wcześnie ustawiłem lżejsze przełożenie i nie traciłem rytmu po kilku metrach.
Na kamienistym fragmencie rower prowadził się stabilniej, a większa przyczepność pozwalała utrzymać obrany tor. Nie musiałem omijać każdej nierówności szerokim łukiem ani zsiadać przy pierwszym trudniejszym odcinku. Podczas zjazdu nadal jechałem ostrożnie, ale czułem większą kontrolę.
Najbardziej zauważalna była zmiana tempa. Wcześniej grupa regularnie zatrzymywała się i czekała, aż dojadę. Teraz pokonywałem większość trasy razem z pozostałymi. Na wspólny postój dotarłem równocześnie z nimi, a nie kilka minut później. Po raz pierwszy po takiej wycieczce byłem zmęczony jazdą, a nie ciągłą walką z niewłaściwym sprzętem.
Po kilku tygodniach lepiej rozumiałem możliwości pierwszego MTB
Z czasem zacząłem wybierać dłuższe pętle. Nadal trzymałem się rekreacyjnych tras, ale przestałem omijać leśne drogi tylko dlatego, że pojawiały się na nich korzenie, piasek albo krótkie podjazdy. Rower sprawdzał się również na asfaltowych dojazdach, choć najlepiej czuł się poza równą nawierzchnią.
Nauczyłem się wcześniej zmieniać przełożenia, lepiej dobierać tempo i kontrolować ciśnienie w oponach. Zrozumiałem też, że amortyzator nie zwalnia z uważnej jazdy, ale pomaga utrzymać kontrolę na nierównościach. Pierwszy MTB nie zamienił mnie w doświadczonego kolarza górskiego. Dał mi jednak możliwość rozwijania umiejętności bez poczucia, że sprzęt ogranicza mnie na każdym trudniejszym fragmencie.
Dobrze dobrany rower MTB zmienił moje weekendowe trasy
Podczas pierwszej wycieczki traciłem przyczepność na piasku, schodziłem z roweru na podjazdach i zostawałem za grupą. Każdy kamień lub korzeń oznaczał zwalnianie i nerwowe poprawianie toru jazdy.
Po zakupie łatwiej dobierałem przełożenia, stabilniej przejeżdżałem przez nierówności i nie musiałem prowadzić roweru przez większość leśnych odcinków. Wspólna jazda przestała polegać na ciągłym nadrabianiu dystansu.
Na końcu jednej z kolejnych tras dotarłem do parkingu razem ze znajomymi i od razu zaczęliśmy planować następny wyjazd. Tym razem nie zastanawiałem się, które fragmenty będę musiał pokonać pieszo, lecz którą leśną pętlę warto sprawdzić w kolejny weekend.
Artykuł sponsorowany
